środa, 4 czerwca 2014

Obawy

Hei♥♥
Poczułam potrzebę wypisania paru rzeczy tutaj w tej notce. Będzie ona o wszystkich obawach jakie noszę w serduszku każdego dnia od jakiegoś tygodnia. Trochę ciężko mi o tym pisać, bo pisząc to myślę o tym a to sprawia że znów nie wiem co ze sobą począć.
Za niedługo wakacje, pewnie każdy skacze ze szczęścia....Juuupi itp...ale ja nie. Nie przepadam za wakacjami bo wtedy odczuwam najbardziej to że jestem samotna, że nikt mnie nie kocha i że jako jedyna będę siedzieć przed komputerem oglądając filmy o miłości i czekając na telefon który i tak jest bardziej cichy od nocy. 

Wakacje dla mnie są męką, karą a nie wynagrodzeniem za to że chodziłam do szkoły ały rok i sumiennie się przygotowywałam. Znając życie znów w wakacje strace mi najbliższe osoby  i na prawdę będę sama. Każdy będzie zajęty swoimi związkami....przyjaźniami i nikt nie pomyśli że właśnie Koizumi zamknęła się w 4 ścianach i ma w sercu głuchy krzyk. Teraz jest szkoła i tego tak nie odczuwam, codziennie spotykam Mariolkę i inne osoby które krążą koło mnie, ale w wakacje tego nie będzie. Będę musiała jakoś sobie radzić, może kupić sobie rower i wędrować po Kielcach? Albo wymyślić sobie jakieś inne zajęcie...może poszukać jakiś fajny kurs plastyczny...? No nie wiem, coś będę musiała wymyślić. Nie jestem osoba która lubi "wtrącać się" w jakieś grupki dlatego nigdy nie umawiam się z grupką która trzyma się razem. Pozostała jeszcze Wika, ale przecież nie spędzę z nią całego lata, bo ona mieszka za daleko i może uda nam się najwyżej 2 tygodnie zagospodarować że ja pojadę na tydzień do niej ona na drugi....ale....to jest krótko...tylko 2 tygodnie a wakacje trwają 2 miesiące!
Gdyby ktoś teraz spytał jak się czuje i co się u mnie dzieję, powiedziałabym że jest wszystko  porządku, bo jest! Teraz nie czuję się zle, ale wszystko się może zmienić za 3 tygodnie. Nie chcę tego....tak bardzo się obawiam. Muszę wcześniej coś zaplanować i pamiętać że jak pojawią się nowe przyjaznie to że muszę tą osobę dobrze poznać....za bardzo się zawiodłam na niektórych osobach, nie chcę tego powtarzać...

Mam jeszcze troszkę czasu na przemyslenie mojego palnu działania aby nie być samotną osobą, tak jak przez połowę mojego dzieciństwa.
A wy co mi polecacie? Oprocz oglądania filmów, anime i czytaniu- bo to robię codziennie niezależnie od humoru, stanu zdrowia itd.
Jestem silną osobą i wiem że sobie poradzę jakoś...tym bardziej że mam wielkie chęci !♥♥
Moje marudzenie dobiegło końca..*hehe*
Skopiuje wam piękny wiersz który ja kocham, który wisi na mojej ścianie <3 i który miał być w wyjątkowej notce ale dodam go teraz <3 bo tak bardzo mnie pociesza choć jest w cholere smutny!
Tylko osoby wrażliwe, bardzo wrażliwe jak ja potrafią zrozumieć co w nim jest magicznego!

Jarosław Borszewicz

Dobrze, że jesteś,
bo wczoraj znowu bolało mnie serce,
a ciągle nie mam pomysłu na życie.

Musisz mi pomóc,
bo od szesnastu dni pada deszcz
i życie powoli zaczyna mi się rozmywać.

Miałem iść do dentysty,
ale przybłąkał mi się wiersz o tobie,
no i nie mam go z kim zostawić w domu.

Dobrze, że jesteś,
bo w zeszłym tygodniu „U Fukiera”
śmierć znowu pytała o mnie szatniarza.

Dzwoniłem dzisiaj do ciebie,
ale słuchawka ugryzła mnie w rękę
i pewnie ta rana tak szybko się nie zagoi.

Musisz mi pomóc,
bo jestem zmęczony jak Bóg,
który harował przez tydzień –
i nie stworzył świata…


Życzcie mi powodzenia.
Milion buziaków,
Koizumi ♥♥

niedziela, 1 czerwca 2014

Moja pandowe marzenia

Hei♥
Dawno mnie tu nie było, stęskniłam się. Serio, gdy nie piszę i nie czytam komentarzu to odczuwam tęsknotę. Nie potrafiłabym przestać blogować. Miałam sporą przerwę bo czekało mnie sporo obowiązków a wczoraj miałam bierzmowanie. Uzbierałam sporą sumkę pieniędzy i po odliczeniu kosztów imprezy zostało jeszcze sporo. Starczy mi na dużo rzeczy ale najważniejszy cel to nowy komputer...myśle o laptopie bo teraz też mam laptopa i jest bardzo wygodny xd i oczywiście o aparacie na zęby. Wiem że jeszcze mam dostać 2 prezenty. Czyli paletę kolorów i tableta! OJ.....wreszcie będę mieć coś, o czym dawno "marzyłam"..
Lecz w głębi duszy modliłam się żeby dostać coś w pandy! Kocham pandy mogłabym mieć pandę w domu. Pandy są idealne, ""małe"miśki! <3
Oto rzeczy które planuję sobie kupić:


To było zawsze moje marzenie, mieć wszystko z pandy! Jeszcze muszę znaleźć portfel do kompletu :DD

Hm...ale pomijając temat pand...
Co tam u Was?
U mnie jest okay, nawet bardzo. Ostatnio nie mam problemu i cieszę się tym co mam, choć wiem że mam niewiele. Z miłością...przyjaźnią ...nie mam prawie styczności.....dla mnie przestało to chyba istnieć. Może dlatego że mam 16 lat i nie chce robić z siebie idiotki jak 80% nastolatek?
Dziś wybieram się do Wiki ciekawe czy bardzo będzie nam odbijać! Dawno jej nie widziałam więc mamy sobie duuuużo to opowiedzenia. Mam nadzieję że nie będziemy płakać i śmiać się w tym samym czasie i że będziemy wariować jak zawsze!
Pozdrawiam Was! Trzymajcie się! Obiecam że dam o sobie znać za niedługo! Brat jedzie na wycieczkę tygodniową więc będę mieć święty spokój i wolne miejsce gdzie będę mogła się skoncentrować i napisać nowe rozdziały mojej książki która podoba się niektórym że czytają ją nałogowo i to daje mi siłę i inspiracje! 
Dzięki że jesteście!
Koizumi ♥

wtorek, 20 maja 2014

Słoneczny post

Heiiii♥♥♥
Dziś jest piękna pogoda w Kielcach, często mam tak że jak jest ładnie na dworze to nie mam ochoty siedzieć w czterech ścianach. Dlatego zamiast do szkoły dziś poszłam z Mariolą na Kadzielnie. Bardzo ładne miejsce w moim mieście. Jest ładne i nie tylko ja tak uważam lecz też osoby które przybywają z innych województw. Szkoda że ja, musiałam dziś zaliczyć przypał przy turystach.
Kurcze, gdy zaczęłam robić sobie zdjęcia z Mariolką zostawiłam telefon po drugiej stronie pomnika i zapomniałam o nim. Po 10 minutach przyszła "fala" turystów. Szkoda tylko że byli oni może o 3 lata starsi i to byli tylko chłopacy -.- Myślałam że sobie pójdę. Ale wytrzymałam może z 3 minuty bo pojawił się jakiś chłopak i spytał czy mamy "flaszkę". Widać że to nie był jakiś "normalny" ....i nie wiem czy chciał się popisać....czy poderwać Mariolkę, wiem że takich osób nie trawię. Ale to nie wszystko, pojawił się inny taki "inny" chłopak który miał w ręce mój telefon. Byłam bardzo zmieszana ponieważ nie wiedziałam czemu on do cholery ma ten telefon w ręce. Mam szczęście że mi go oddał i że nikt sobie go "dyskretnie" nie włożył do kieszeni. Był inny ponieważ miał inny styl ubierania się i miał piękne niebieskie oczy i ciemne włosy *mam obsesje na punkcie takiego wyglądu* i jarałam się 3 godziny i wnerwiałam tym Mariolkę. Jejku, chciałabym go poznać, śmiesznie by było. Poszli sobie bez A ani B, ale.......to nie wszystko. Chciałam zrobić jeszcze jedno zdjęcie Marioli i niechcący wcisnęłam kamerę i jak się kapnęłam to krzyknęłam "Słonkooo pomachaj do kamery" i ona tak szalenie mi pomachała i nie zauważyła że jakiś koleś na rowerze właśnie nas mijał. Chyba pomyślał że ona do niego macha i dlatego krzyknął "hej wam" i odjechał. Przypał. Zaczęłyśmy się śmiać i głośno gadać o tym , i gdy spojrzałam w bok zauważyłam że on nie odjechał i chyba wszystko słyszał.
Ale nieważne, nie znam tych osób, nie poznam.
Chociaż tyle....
Śmiesznie było, chciałabym więcej takich dni, zawsze lubiłam spędzać czas na kadzielni, tym bardziej gdy nie ma nic ciekawego na mieście a słońce praży strasznie.
Trochę dzisiejszych zdjęć ♥



A wy jak spędzacie czas w piękne słoneczne dni?
Ja mam moje Słonko, które może czasami mnie denerwuję, na pewno mniej niż ja ją, ale i tak się kochamy. Chłopak "od telefonu" pewnie pomyślał sobie że jestem "lesbijką" bo Mariolka, jak zobaczyła że on podaje mi telefon powiedziała " Słonko..to .twój telefon"
Słonko???
Każdy normalny kto to usłyszał zle mógł to zainterpretować. W szkole są wszyscy przyzwyczajeni, szkoda że cały świat tego nie wie, tym bardziej w świecie gdzie co 5 dziewczyna jest homoseksualna.
Nie przejmuję się tym bardzo, tak jak 3 godziny temu!
Hehe.


Miłego słonka,
Koizumi

piątek, 16 maja 2014

"Mokra" wycieczka do Zakopanego!

Hey!
Co tam? U mnie dobrze, poza faktem że nie mogę się ruszać bo mam zakwasy na nogach i rękach. Umieram.
Byłam na wycieczce szkolnej w Zakopanym, który jest pięknym miejscem. Góry są fantastyczne, nawet powietrze jest inne, takie świeże aż chce się żyć. Szkoda tylko że była ulewa przez cały czas. Nawet przez pięć minut nie przestało padać. Przyjechałam wczoraj o 20, i byłam tam przez 2 dni. Poza fatalną pogodą nic mi nie przeszkadzało, może trochę jedzenie w pensjonacie które nie było dobre ale to jest nie ważne, bo wycieczka była jedną z najlepszych chwil które spędziłam z moją klasą.
Pokoje były piękne, czyste i zadbane. Mój pokój dzieliłam z 2 koleżankami i oglądając inne pokoje stwierdziliśmy że mamy najlepszy pokój, dlatego prawie cała klasa siedziała u nas.
Dzień 1
Byliśmy na MORSKIM OKU, to było najgorsze. Padało, było zimno. Nie mieliśmy kaloszy ani zimowych kurtek bo kto by się spodziewał że słowo "deszcz" które wyszło z ust wychowawczyni znaczyło "50 litrów na głowę.
Nie było osoby która by nie była mokra! Mieliśmy katar a na ostatnim km drogi padał śnieg!!!!!
To jest bardzo nie przyjemne. Pod górkę przez 8....9km podwiezli nas koniami na bryczkach
Niestety ostatnie 2 km musieliśmy przejść pieszo, pod górkę, cali morki z basenem w butach i ze śniegiem! SUPER! Zawsze o tym marzyłam, nie mogło być lepiej.

Koło morskiego oka była karczma i na szczęście mogłam się napić pysznej herbatki z cytrynką. Szkoda że po wypiciu niej musiałam zchodzić 11km aż do autokaru. Ale wiadomo, z górki zawsze jest lżej! Dałam radę zejść a teraz nie mogę się ruszyć!
Jakbyście mnie nie poznali to ja jestem tą w hipsterskim placku i szaliku! Hehe chociaż mi było cieplej od innych.
Po morskim oku wróciliśmy do pensjonatu i złączyliśmy 3 łóżka i spaliśmy na nich w 7 osób. Powiem w kolejności żeby się nie pogubić: bartek *ten w zielonym*- ja- olga *ta w żółtym*-klaudia *ta najwyższa*- sandra * ta w czerwonym*- wiktor *robił zdjęcie*- weronika * ta z czapką*
Haha, było strasznie i to dosłownie. Zaczęło się normalnie, jak to na wycieczkach...rozmawiliśmy, robiliśmy sobie zdjęcie itd...itd...ale pózniej Bartek zaczął wszystkich straszyć jakimiś kulami energii...i każdy z nas dodawał jakąś historyjkę haha. Pod koniec każdy się bał. A jak poczuliśmy dym, różne perfumy i zobaczyliśmy przerażający dom który był po drugiej stronie to nawet chłopaki się bali. Żaden z nas nie zszedł na dół zobaczyć czy coś się pali albo co się dzieje haha. Wyrażę się brzydko "SRALIŚMY".
 Wiktor zaczął opowiadać jakieś sytuacje u jego babci i w końcu usnęliśmy spokojnie choć nie było łatwo bo albo ktoś rozmawiał albo Klaudia ciągle włączała światło...ale daliśmy radę! Ja z Bartkiem spalam niedaleko okna więc mieliśmy świeże i chłodne powietrze więc mieliśmy najlepiej. Inni nie mieli czym oddychać. Ale przeżyli....żadna krwawa Marry ich nie dopadła ahahah---> tak, była też wspominana przed spaniem.
Spaliśmy około 5h...dużo...




Dzień 2
Poszliśmy na się przejść do centrum i mieliśmy czas wolny. Ja szukałam upominków
kupiłam wszystko dla wszystkich a nic dla siebie ale nic nie mogłam dla siebie znaleźć


Po tym spacerze na szczęście nie byłam bardzo mokra. Gdyby nie Wiktor z którym dzieliłam parasol to nie byłabym w ogóle mokra.






Po obiedzie wracaliśmy o 2 godziny krócej niż jechaliśmy i o 20 byliśmy już w domu.
Nie opisywałam wam wszystkiego ze szczegółami, bo brakło by mi życia, ale jeśli wam powiem że było "zajebiście" to wystarczy???

Mam nadzieję że następna klasa będzie też taka super. Wiem że będę za nimi strasznie tęsknić, ale wspomnienia z tej wycieczki pozostaną na pewno na dłużej niż chwile które spędziłam słuchając pani o matematyki. Ta wycieczka byłaby idealna, gdyby nie to że nie było Marioli. Wycieczkę oceniam na 8\10. A wy byliście kiedyś w Zakopanym???
Pozdrawiam,
Koizumi <3

sobota, 10 maja 2014

Dziesięć rzeczy których o mnie pewnie nie wiecie

Hey pyski :DD...
Ostatnio każdy dla mnie jest pyską, więc nie obrażajcie się. Haha.
Dzisiejszy temat przyszedł mi do głowy pięć minut przed napisaniem tej notki. Myślę że jest nawet ciekawy, choć nie wiem czy te rzeczy które tutaj wypiszę będą równie interesujące. Kurcze, problem jest w tym iż ja improwizuję, nie mam planu, ani wskazówki w notatniku co do notki. Więc będę myśleć stopniowo o rzeczach o których jeszcze nie wspominałam na blogu. Może na asku coś było, ale myślę że nie każdy wszystko pamięta ani nie czyta.
1  Nie chodziłam do 6 klasy, lecz dwa razy powtarzałam 1 gimnazjum. Jeden rok we Włoszech a drugi w Polsce - wszystko przez to że we Włoszech jest troszkę inaczej ze szkołą....
5 lat- podstawówka
3- gimnazjum
3- liceum
 Dlatego osoby które nie mają nawet 18 lat piszą maturę! Jakbym mieszkała we Włoszech za rok byłabym maturzystką 0.0 .................bez komentarza!
2. Wszystkie palce u stóp mają tą samą długość oprócz tego największego- WIEM, TO JEST DZIWNE!
3 Kiedy mi się chcę bardzo pić mam reakcję wymiotne niezależnie od miejsca pobytu, więc zawsze staram się mieć przy sobie picie lub jakieś drobniaki żeby w razie czego kupić sobie wodę
4. Jestem jedna wśród niewielu osób które nie cierpią naleśników, nie zjem naleśnika nigdy w życiu
5. Boje się ciemności i jak wracam do domu po 21 i nikt nie może mnie odprowadzić z autobusu wybiegam i biegnę do domu z całych moich sił, bo mam wrażenie że ktoś za mną stoi
6 Banan to jeden z moich ulubionych owoców, ale nie zjem nic co jest z niego zrobione...
7. Kocham mieć rację a kiedy nie mam to nie jestem w stanie tego zaakceptować
8 Od roku, od kiedy zaczęłam pisać moją książkę nie usnę bez napisania nowego rozdziału
9 Od kiedy skończyłam 1 rok życia nigdy nie byłam w szpitalu
10. Kiedy się z kimś kłócę nigdy pierwsza się nie odzywam, nie próbuję przepraszać, bo boję się konfrontacji i odrzucenia.
HYH! Dałam radę! A teraz wpadnę na drugiego bloga aby napisać następny rodział. Jestem na 11 z 20. Mam nadzieję że się podoba mimo tych błędów, ale ja na prawdę mam jeszcze problemy z polską pisownią. Myślę że z czasem nadrobię to co przez te lata spędzone we Włoszech mnie ominęło. Cieszę się że sporo osób lubi moje opowiadanie i czeka czasami cały dzień na nowy rozdział. Czasami to aż mi się robi ciepło w serduszku, bo są osoby które samym faktem że czytają te moje "owoce wyobraźni".
Pojutrze zdaję ostatnie pytania do bierzmowania i później będę miała próby i dlatego w tym miesiącu może mi się zdarzyć że zaniedbam trochę tego bloga. Będę starała się z całych sił żeby tak się nie stało...poza tym..ja nie potrafię nie pisać. To moje "hobby?"
A co tam u was? Jaki jest dla was ten miesiąc...??
Wasza Koizumi :3

sobota, 3 maja 2014

Majówka

Heii kochani <3
Dzisiaj nie będę mówić o wszystkim i o niczym ale o mojej majówce :)

Przyjechała do mnie Wiktoria i niedawno sobie pojechała. Bardzo cieszyłam się, że przyjechała, bo bardzo rzadko mamy okazje się spotkać, ponieważ nie mieszka w Kielcach. Spędziłam z nią wspaniałe 3 dni i powtórzyłabym to przez następne 20, niestety to jest niemożliwe. Może nie robiliśmy "ciekawych i wspaniałych" rzeczy ale było fajnie. Spałyśmy razem, wychodziliśmy na spacery, ale i tak i tak najwięcej czasu spędziliśmy w domu oglądając telewizję albo filmy i siedząc na laptopie, głównie na ask'u. Wika była bardzo cierpliwa, ponieważ musiałam dodać rozdział opowiadania na blogu, bo nie mogłam wytrzymać bez pisania. Dodałam i mam spokój choć wydaje mi się że jednak napiszę jeszcze jeden, to jest niesamowite że dałam radę napisać, głównie poprawić, bo całą książkę mam już napisaną...aż 8 rozdziałów :) Mam nadzieję że mimo błędów nie stracę czytelników ;)
Bardzo mi miło, bo dużo osób piszę do mnie z prośbą o szybsze dodanie nowego rozdziału :) Więc bardzo wam dziękuję.
Zamówiłam sobie niedawno nowe czarne trampki i już mi doszły, są świetne :) I się bardzo nimi jaram, aż za bardzo. Nie mają w sobie nic wyjątkowego, to są zwykłe trampki, ale tak długo chciałam je mieć że chyba dlatego teraz nie mogę ich zdjąć haha :) Będę je codziennie czyścić pastą do zębów *to działa* i jak ktoś mi na nie nadepnie to obiecuję że zabiję dziada :) haha! Przyrzekam...
Wczoraj niestety nie było fajnej pogody i nie wychodziłam z Wiką, a miałam ochotę leżeć z laptopem na dworze....trudno..innym razem ;)
 Pierwszego dnia jak się obudziliśmy dostaliśmy śniadanie do łóżka od wujka...mmm pychaa.. haahah xd wika biła rekordy jedzenia kanapek xdxd zjadła 2 razy więcej niż ja....obżarciuch haahah :)





Już nie mogę doczekać się wakacji! Zawsze Wika do mnie przyjezdza pierwsza na tydzień, a pózniej ja do niej na 3..4 dni ;D.
Tym razem jak do niej przyjadę do będę robić pełno zdjęć, będę pisać masę notek żeby pózniej sobie to czytać, chciałabym takie chwile zachować w pamięci na zawsze.











"Przy­jaźń nie potępia w chwi­lach trud­nych, nie od­po­wiada zim­nym ro­zumo­waniem: gdy­byś postąpił w ten czy tam­ten sposób... Ot­wiera sze­roko ra­miona i mówi: nie pragnę wie­dzieć, nie oce­niam, tu­taj jest ser­ce, gdzie możesz spocząć. "


A wam, jak minęła majówka?
Koizumi

niedziela, 27 kwietnia 2014

Włochy- czyli mój słodki drugi dom

Cześć!
Jak tam?
Jak dobrze to fajnie, bo u mnie trochę się działo. Po pierwsze jestem chora i ledwo się ruszam, dziwię się że w ogóle dałam radę wstać z łóżka, a po drugie wspomnienia znowu wróciły i to szybciej niż się spodziewałam. Nie są bardzo bolesne, bo w głębi duszy wiem, że to będą i pozostaną na zawsze, najlepsze wspomnienia.
Po przeczytaniu tej notki, pewnie powiecie że to tylko zbieg okoliczności...ale...ja nie jestem tego taka pewna.
Jakieś 3 dni temu, śniłam w nocy że jem sobie śniadanie w kuchni z bratem i że tata przyjechał z trasy *pracuję jako kierowca* i usiadł sobie koło nas uśmiechnięty. Powiedział że ma dla nas swietną propozycję. Ja myślałam że pewnie to wczasy nad morze albo do Zakopanego, w końcu to było lato. A on powiedział że dzwonił z Włoch jego był pracodawca, że zaproponował mu podwójną pensję i że nawet nasze meble i wszystkie rzeczy które zostawiliśmy w naszym dawnym mieszkaniu, nadal leżą na swoim miejscu. Podobno podkreślał że to dla niego ważne żebyśmy wrócili, bo takiego pracownika jak mój tata nigdy nie miał. Tata był zadowolony i w naszej rodzinie odbyło się głosowanie. Moja mama powiedziała że ona to chciałaby wrócić,bo tam żyła w przepychu i miała wygodę, nie chodziła do pracy, a z większą pensją taty kupiłaby sobie nawet nowy samochód a mi motor żebym sobie jeździła do szkoły. Mój brat stwierdził że on to chciałby zostać, bo posiada tutaj przyjaciół i czuje się tutaj najlepiej. Tata spojrzał na mnie. Nie wiedziałam co powiedzieć, kocham Polskę, ale Włochy są wspaniałe. Powiedział że to ode mnie zależy, bo on wybierze to co ja. Załamałam się i zaczął jakiś głos prowadzić monolog w mojej głowie. Ciągle znajdowałam argumenty i kontraargumenty......i sama nie wiedziałam co mam robić.
I.....i ...i...


 *na zdjęciu ostatnim jest mój tata z moją mamą na naszym tarasie, i obok jest mój dawny domek*
OBUDZIŁAM SIĘ! We łzach w oczach i mój brat nie wiedział o co mi chodzi. Nikt by się nie dowiedział. Tylko tutaj o tym piszę, bo muszę się gdzieś wyżyć! Ale to nie wszystko.
Wracałam z egzaminów w piątek  ciągle myślą o tym jaki to był naiwny sen i na mojej drodzę, koło okropnego kanału ze ściekami rósł sobie piękny czerwony tulipan, zerwałam go..
Co robił ten tulipan, wśród takich chaszczy?

...NIE WIEM.
W domu od razy włączyłam komputer żeby zobaczyć wyniki egzaminów, bo byłam taka ciekawa na ile napisałam...ale miałam wiadomość na Facebook'u. Nie zdziwiłam się bo napisał do mnie kolega, przyjaciel z Włoch którego znam od pierwszego dnia, mojego pobytu we Włoszech. Ale to co napisał trochę mnie załamało. Ale o tym lepiej nie będę pisać, bo to nie są tematy którymi należałoby się pochwalić. Powiem wam tylko. Że jestem w połowie szczęśliwa a w połowie nie, bo sama nie wiem co mam ze sobą robić. Kocham Włochy, chciałabym tam wrócić, z nim porozmawiać, spotkać się ze znajomymi, zobaczyć mój były pokój. Przejść główną uliczką tego Sycylijskiego miasteczka i poczuć ten zapach.....taki inny którego nigdy nie poczujecie w Polsce.
Zastanawiam się poważnie nad tym, czy wyjechać jak będę pełnoletnia tam....w sumie nic nie tracę.
Ale moje koleżanka mi powiedziała już że to nie mam sensu, po co wracać do przeszłości??
Nie jest mi przykro, ale ja jestem taką panikarą i wierzę w "przeznaczenie" wiem, że dla was jest to naiwne i dziecinne.

Ale ja od zawsze taka jestem. Inna i dziecinna. A wy wierzycie w przeznaczenie??
Zapraszam ponownie,
Wasza Koizumi <3