sobota, 18 stycznia 2014

My wardrobe & cosmetics

Witam!
Dzisia troszkę inna notka :)
Wielokropnie prosiliście mnie żebym dodała notkę o moich kosmetykach, ubraniach albo żebym opisała mój dzień albo żebym zrobiła playlistę moich ulubionych piosenek.
Ogónie ostatnio sporo miałam nieprzyjemnych wydarzeń że nawet o tym blogu zapomniałam, może nie zapmniałam ale po prostu nie miałam humoru żeby tutaj wpadać i pisać.
Dzisiaj jednak znalazłam trochę czasu żeby porobić zdjęcia i wstawić wszystko tak jak należy.
Więc zaczne od kosmetyków:
MGIEŁKI
Kocham mgiełki! Chyba na nie wydaję najwięcej pieniędzy w Avonie :)
Wszystkie są z Avonu. Pierwsza od lewej juz mi się skończyła niestety i w nowych katalogach jej nie widziałam. Szkoda to jedna z moich ulubionych.
Mam jeszcze truskawkową ale nie mogłam jej znalezć.
Ona jest najgorsza i używam jej tylko do perfumowania mojego pokoju albo łazienki....
Ale jako odświerzacz powietrza nie jest zła!
Ostatnia z rzędu, mgiełka "senses" , jest mgiełką nawilżającą. Czyli tak jakby balsam..zapach super!
Jednak nie wszyscy lubią egzotyczne zapachy...
 U mnie w szkole wszystkie dziewczyny wypróbowały na sobie i powiedziały że zapach przyjemny więc chyba mogę wam polecić!
Dzisiaj wysmarowałam się cała nią i czułam się jak frytka w oleju ;D Serio, przesadziłam, chociaż moja skóra teraz pięknie pachnie i jest nawilżona!


W mojej kolekcji mgiełek brakuję mgiełki śliwkowej! Moja koleżanka sobie u mnie zamówiła (współpracuję z kolnstanką) i jest piękna! Kiedyś była za jedyne 19.99 zł z balsamem i żelem pod prysznic! I żałuję że wtedy sobie jej nie zamówiłam! Muszę ją mieć!







Perfumy:
Osobiście ja wolę mgiełki! I perfum nie mam!
Tylko jeden flakonik Incandessence za 19.99zl 50ml

Przepraszam za jakość zdjęć, ale niestety nie mam aparatu i one są robione starym telefonem. :(
Te perfumy polecam, ale nie w tej buteleczce ponieważ nie ma "spryskiwacza", nie wiem jak to się nazywa!
Są inne wersje tych perfum i myśle że lepsze!
Lubie je przedewszystkim dlatego że czuć je nawet po praniu na apaszkach! Lubie jak moje apaszki albo szaliki pachną mocno ;)
Jednak to nie są moje ulubione perfumy z Avonu, najlepsze są
"Little Black Dress" które są droższe ale warto kupić..
wiem tylko że przy następnym zamówieniu nad ich kupnem się poważnie zastanowie, zapach jest bardzo ładny i nie zasłodki!
Wiem bo moja mama je miała niedawno i mam też dezeodorant w kulce właśnie z teg zestawu z perfumami <3

Ta notka wygląda jak reklama produktów Avonu, ale nie chce tutaj niczyjej firmy promować. Ale po prostu ja wszystkie kosmetyki zamawiam tam..i żadko mi się zdarza mieć inne kosmetyki. Czasami wpadam do Rossmana :)
Dezeodoranty w kulce mam dwa. To dziwne, ale mam tak że do szkoły używam tego zielonego, cytrusowego..
A jak jestem gdzieś umówiona to używam tego Little Black Dress...o.o
Własnie teraz zdałam sobie z tego sprawę :)


Twarz:
Do twarzy używam tylko 3 rzeczy:
1.Żelu myjącego z Garniera *ten który opisywałam w ostatniej notkce*-codziennie rano
2. Kremu ujędrającego- tylko wtedy gdy moja skóra nie jest nawilżona
3. Fluidu- tylko jeśli mam jakieś pryszcze :) Nie lubię nakładać fluidu, pudru itd...denerwuję mnie on!
Najczęściej mam na sobie fluid jak ma dużo pryszczy albo ja gdzieś wychodzę na miasto...
Ewentualne 4. Maseczki oliwkowej- tylko jeśli mam sporo czasu i cierpliwości!










Oczy:
Zwykle nie mam rano czasu żeby się malować! Wiec zależy ile mi go zostanie.
Czasami mam na sobie tylko tusz, czasami tusz i kredkę czarną lub miętową albo w ogóle wychodzę z domu bez. Nienawidze cieni do powiek! Nigdy się nimi nie malowałam i nie będę :p Dla mnie to głupota!
Zrobię wyjątek na bal!

Kredka kosztowała mnie niecałe 7zł a jest z jednej strony czarna a z drugiej miętowa! Jest bardzo fajna ponieważ nie jest taki twarda ani miekka, dla mnie idealna!
Co do fluidu nie jestem bardzo zadowolona! Jest za bardzo wodnisty a ja wolę zakrywać szybko jedną warstwą miejsce do skorektowania! Odcień dobrałam bardzo dobrze! Czasami wysssypuje mnie tylko na czole i jak mam czas i to zakryje *tylko czoło* to nie widać że mam na sobie jaki kolewiek podkład!



Paznokcie : Nie maluję sobie paznokci, nie lubię...szybko mi się łamią i rosną nie równo, więc przestałąm się nimi przejmować! Jak tylko widze że da się je odciąć od razu je obcinak i pilniczkuję! I tyle!
Od czasu do czasu używam przesroczystego, ale tylko jak sobie istnieniu tego lakieru przypominam :D


Włosy:
Od roku nie zmieniam szamponu! Używam tylko i wyłącznie tego!
Włosy myję co 2 dni, czasami co 3 ale to tylko jeżeli nie mam siły umyć albo jak nie ma ciepłej wody ;)

Czasami jestem zmuszona w myć w zimnej! Ale czego sie nei zrobi ale swoich włosów!
Mam włosy zadbane, długie! Ale moim największym problemem jej ich układanie! Każdy włos układa się w inną strone!
Nic nie pomaga! A lakieru nie chce używać, bo on je tylko niszczy!

Nie susze włosów suszarką i nie prostuję! Używam odżywki co drugie mycie...:)

Zdjęcia tej odżywki zapomniałam zrobić, a na Internecie nei mogłam znalezc! Więc może jak zmienię gryzurę wreszcie to wstawię osobną notkę o włosach, w którym zdjęcie odżywki się znajdzie na pewno.

Ubrania:
Nie będę ich opisywać bo to nie ma sensu! Dodam tylko firmy z metek...nie na wszystkich są bo mnie metki często swędzą i gryzą, więc do akcji wkraczają nożyczki! CIACH! I po metce ;p hehe ;p
Tutaj dodam tylko parę, moich ulubionych, w których chodzę najczęściej...ale gdybym miała zrobić zdjęcia całej mojej szafy to by mi nie starczyło pamięci w telefonie!

Sweterek z mamusi lat 80 :) Kupiony na bazarze :)

h&m

City Queen


apaszka butik, bluzka w trampki new look


Koszula ma dla mnie wielką wartość sentymentalną. Po cioci...:\

City Queen


New Yorker

Atmosphere

 Od dzisiaj będę regularnie wstawiać zdjęcia nowych ciuchów albo kosmetyków...ogólnie zakupionych rzeczy, żeby nie musić pózniej robić tyle zdjęć wywalając pół szafy :)
A wy, polecacie coś z Avonu? Jaki jest wasz ulubiony sklep?
Możecie mi coś polecić?
Dobranoc,
Koizumi ;)

wtorek, 14 stycznia 2014

Chora :\

Hey! Dzisiaj czuję się okropnie. To tylko przeziębienie ale ja po prostu rzadko choruje i dla mnie sam katar i ból gardła nie pozwalają mi wstać z łóżka. Wiedziałam że się przeziębię zawsze w pierwszy dzień zimna po dłuższym czasie dobrej pogody tak mam. Mam dobrą odporność. Znam osoby które mają wiecznie katar...albo chorują czasami cały tydzień. Ja tak nie mam. Najdłużej siedziałam w domu 2 tygodnie kiedy miałam ospę. Teraz siedze sobie na łóżku i jem moje śniadanko. Jeden plus chorowania jest to że można wstać o 14..po nikt mnie nie budzi i w dodatku robią mi pyszne śniadanko. Dziś dostałam moję ulubioną herbatkę, kanapkę z chleba zbożowego z miodem i jabłko. Jak księżniczka się poczułam haha szkoda tylko że smaku nie poczułam bo mam zatkany nos -.-

Jak widać po zdjęciu nie wyglądam dzisiaj na osobę nadającą się do publicznego wystapienia xd Więc od wczoraj nigdzie nie wychodzę, może dlatego że wstać też mi jest ciężko :D
Jutro mam próbne egzaminy, i nie mogę zostać w domu niestety!
Zaczynamy próbne historią i wosem! Mam załamke! Nic nie umiem...na samą myśl niedobrze mi się robi! I jeszcze w dodatku kiedy jestem przeziebiona mam problemy z koncentracją!
Na szczęście to tylko próbne... chociąż po nich będę miała motywacje do dalszego uczenia się, bo po nich będę wiedzieć jak mi poszło, i jakie mam braki!

Dzisiaj tak sobie leżałam i myslałam nad tym co ostatnio się u mnie dzieje i nic nie wymyśliłam ani nie ustaliłam. Taka się stałam obojętna od sylwestra że sama siebie nie rozpoznaje. Siedzę sama w domu od tygodnia i piszę nowe wiersze i popołudniu chodzę na spacery. I chodzą mi po głowie myśli że w sumie nie jest tak zle, inni mają gorzej,  ja mam tylko taki okres że zostaje sama ze sobą a pózniej wszystko wróci do normy. Ale chyba nie mogę w to uwierzyć. Potrzebuję trochę miłośći od każdego, po kawałku może uzupełnię tą pustkę która się powiększa. Zauważyłam że z mojego życia więcej osób znika niż przybywa. Tyle osób umiera z mojej rodziny, tyle osób znika z mojego życia z dnia na dzień że ja już sama nie wiem co się dzieje?
Może powinnam oprócz odświeżenia mojej szafy, zrobić to samo ale ze znajomymymi?
Może byłoby lepiej gdybym poszukała kogoś kto chcę spędzać ze mną czas...nie tak że miesiąc jest dobrze a 2 zle...ale tak żeby się równoważyć! Nie wiem mam takie mętlik w głowie! 

Od wczoraj w szkole zaczęli tańczyć poloneza! Ja choruje i już mam 2 dni zaległości! Jestem na prawdę trudnym przypadkiem, dziwie się, bo jak byłam mała to chodziłam we Włoszech do takiej niby grupy tanecznej...całkiem  inny rodzaj tańca...a teraz się nawet nie umiem poruszać! 
Do balu jeszcze 17 dni. Mam czas!
Wpadłam na pomysł żeby iśc w sukience w której już kiedyś byłam na weselu żeby nie wydawać zbędnych pieniędzy..wydam najwyżej więcej na buty. Ponieważ bytów to ja nie mam!

AH! i jeszcze jedna ciekawostka! Ktoś zrobił mi nieudany żart telefoniczny ostatnio!
Podejrzewam że chłopak Sandry to zrobił! Tylko on dałby komuś mój numer telefonu!
A więc jakiś chłopak do mnie zadzwonił. Przedstawił się jako "Dawid" tak, ten Dawid o którym pisałam..ostatnio!
Oczywiście nie uwieżyłam. Spytałam o Dominika z którym niby pisał i mi powiedział że żadnego dominika nie zna...chyli kłamie. Bo prawdziwy Dawid zna Dominika i właśnie  nim pisał. W dodatku jak spytałam jak mam na imie odpowiedział że Dagmara...a ja mam na imie Daria. 
Nie mam pojęcia co to niby miał byc za żart..
Powiedział mi ten gościu jeszcze że mnie kocha i się rozłączył a ja miałam taką bekę z niego że nawet sobie nei wyobrażacie tego!
Nagrał mi się jeszcze na pocztę i jak się dowiem kto to będę go tym szantażować! 
Pójzniej przeszliśmy na smsy...w ostatnim smsie napisałam że nie raz miałam takie żarty robione i że jak chce sobie ze mną pożartować to niech napisze kim jest, że go nie zjem i że jak nadal uważa że jest Dawidem to niech mnie na facebooku zaprosi! I już przestał dzwonić i pisać! Hahaha
Na szczęscie mam jego numer telefonu to mogę popytać po ludziach czy wiedzą kogo to numer!
O strawie z Dawidem wie mało osób...
Więc nie mam pojęcia kto robi sobie ze mnie żarty, na które ja i tak nie reaguję i w nie nie wierze!
Dla mnie te zauroczenie do Dawida było ważne...zależało mi na tym wszystkim ale po tym jak Dominik pokręcił to wszystko i po tym jak ktoś jeszcze sobie robi z tego żarty to nie mam ochoty nawet o nim mysleć. Kiedyś przez takie zauroczenie się zakochałąm na poważnie i przez 2 lata cierpiałam...i mam dość...tego...Nawet do dzisiaj mam do niego wielki sentyment...a nie chce tego powtarzać. Niektóry powiedzą że no ja jestem głupia że podobają mi się osoby których nie znam. Ja nic na to nie poradzę. Myślałam że tym razem będzie inaczej. Ze tym razem będzie wyjątkowo..że wiedząc tylko jak ma na imie będzie te uczucie ciekawsze a z czasem by sie okazało czy poznam tego Dawida czy nie...
A tu znowu się to powtarza...
Ktoś się wpier"""""""""""
I wszystko psuje
Nie chce tego
Koniec
Serio, teraz będę uważać żeby nikt oprócz 1....2 osób o moich uczuciach wiedziało. Mam dośc tych problemów. Ja chcę tylko byc szczęśliwa a jak los tego nie chcę mi dać, bo takei jest już moje przeznaczenie to chocziaż chcę mieć spokój! Ale w moim życiu nigdy nic nie osiągne. On notki "w drodze do wartości zera" minęło sporo czasu...ale nic się nie zmieniło. Jestem ciągle na wartości zero. Może teraz robie to co chcę i żyje chwilą...ale co z tego? Jeżeli wszystko przeżywam i robię sama???

Pozdrawiam,
Koizumi

sobota, 11 stycznia 2014

To kolejny dzień kiedy myślę nad sensem, cieszę się że jeszcze czuję coś bo to znaczy że jestem

Witam Cię serdecznie :D
Dzisiaj jak już w tytule jest, myślę siedząc sama w pokoju. Nie wiem szczerze po co piszę tę notkę jeżeli nie mam tematu ani nic...ale coś się wymyśli ;D Uzależniłam się już od pisania...i przez cały dzień myślę co napisać, co dodać, jak to zrobić....ciągle coś fotografuję....moim telefonem który ma kiepski aparat..
Na przykład wczoraj popołudniu leżałam sobie na kanapie i czekałam na księdza który chodził po kolędzie...i nagle zrobiło się w pokoju różowo...i tak się ocknęłam i zobaczyłam zachód słońca...było tak pięknie, jakby niebo się paliło..
Zrobiłam zdjęcie...ale nie wyszło tak jak chciałam.
Kocham zachody słońca. Mogłabym je codziennie fotografować, oglądać i cieszyć się tym że mam takie widoki :D
Chyba zamiast nowego telefonu, po bierzmowaniu kupie sobie fajny i dobry aparat. Będę z nim chodzić wszędzie..To chyba wtedy mój blog zamieni się w fotobloga :D 
Jutro wyjdę na spacer to zrobię masę zdjęć, drzew...nieba....lasu...
Mojej okolicy...Może to nie będzie się nadawać na bloga ale ja i tak to wstawię. Mój blog jest moim pamiętnikiem i będę w nim wstawiać to co mi się podoba, to co ja lubię. A to już od waz zależy czy będziecie to oglądać, czytać. 
Dzisiaj bardzo mi się nudziło, strasznie. A to leżałam, a to siedziałam z telefonem czekając na sms 
"Ej Daria rusz się wreszcie, chodzmy się przejść"
Telefon milczał a razem z nim jego właścicielka. 
To prawda, mogłam sama napisać do kogoś, zaproponować wypad :p Ale mam dość tych odpowiedzi..albo głupich wymówek. Dochodzę do wniosku że jak ktoś się chcę spotkać ze mną, to zadzwoni a jak nie to znaczy że nie ma czasu ani ochoty ze mną przebywać.
Proste.

Pod ostatnim postem dostałam propozycje żeby zrobić notkę o kosmetykach które polecam albo kupiłam niepotrzebnie. Dodam taką notkę ale to jutro popołudniu albo dopiero w poniedziałek ponieważ chciałabym zrobić zdjęcia i wypróbować je jeszcze raz...żeby napisać trochę o danych produktach.
Dzisiejsza nuda zmusiła mnie do zrobienia sobie maseczki, więc dzisiaj trochę o tym napiszę.
POLECAM!
 
Kupiłam w Rossmannie za około 17 zł
Polecam na prawdę!
Maseczka, peeling i żel myjący w 1! Każdy rano dysponuje pewnym czasem przed wyjściem do szkoły, pracy...
I ten produkt nadaje się nawet dla osoby która tego czasu praktycznie nie ma!
Np ja! Najczęściej używam go jako żelu myjącego ponieważ szybko nakładam go na twarz, masuję i spłukuje. Na tyle jest napisane żeby stosować codziennie i właśnie to robię! Jest napisane również że eliminuje sebum w 89%.
1.Żel myjący-oczyszcza i eliminuję zanieczyszczenia . Zawiera cynk który reguluję wydzielanie sebum.
2. Peeling- usuwa martwe komórki i odblokowuje pory. Zawiera pumeks. Skuteczność-88%. Również zalecanie stosować codziennie aby efekty były bardziej widoczne.
3. Maseczka-oczyszcza cerę do 91%. Zmniejsza błyszczenie się skóry. Wystarczy 5 minut na cały zabieg. Ponieważ szybko schnie. Niecałe 3 minuty...:D 
Faktycznie działa! Dzisiaj zrobiłam właśnie! Z natury mam jasną cerę, ale bo tej maseczce była biała dosłownie. Super! Moja skóra się nie błyszczała. Usunęła wszystko. 

Jestem na prawdę zadowolona z tego produktu. Moja koleżanka również go stosuje mając trądzik..Nie wiem czy to przez te peelingi czy przez leki ale efekty są widoczne! 
Oczywiście każdy ma inną skórę i inny organizm. Ale jak ktoś jest zainteresowany może spróbować.
Jeżeli ktoś martwi się że wyrzuci 17 zł w błoto, to może poczekac na promocje kiedyś widzialam za 11 zł. Zawsze komuś można sprzedać. Jednak nie uważam żeby ktoś aż tak bardzo się zawiódł..
W jednej tubce jest 150 ml...niby mało...
Ale ja stosuję codziennie...albo co 2 dzień zależy...i starcza mi na miesiąc, ponieważ wystarczy trochę aby pokryć całą twarz :)
Ja mam dużą głowę, grubiutka jestem, ale niektóre z was są takie malutkie że na 2 miesiące spokojnie wam starczy ;D
Na opakowaniu jest napisane że jest udowodniona skuteczność w 7 dni, jednak ja uważam że 1 tydzień nie wystarczy...skóra musi się dostosować do chemikaliów i w ogóle. Ja widziałam efekty po 10...13 dniach.
 Jak któraś z was kupi i wypróbuje chciałabym poznać wasze opinie, ponieważ ciekawi mnie to czy ja i moja koleżanka mamy szczęście czy po prostu to jakiś przypadek czy nie wiem..
A może już któraś z was już ma lub stosowała???

hm..  Wczoraj chodził ksiądz po kolędzie jak wam już pisam w poprzedneij notce!
Niepotrzebnie panikowałam! Może i nie było tak tragicznie jak myślałam!
Ministranci mieli bekę z księdza i mojej mamy...i ich tematów..
Ja tylko wszystkim usługiwałam..i co chwile miałam pretekst żeby wyjść z pokoju do kuchni. Robiłam tak, gdy czułam że zaraz coś głupiego zrobię. Co chwile coś myłam..albo wymianiałam ministrantom talerze i widelce! HAHA
Oczywiście jeden przypał musiałam zaliczyć! 
Musiałam zaprowadzić ministrantów do łazienki żeby sobie ręce umyli przed jedzeniem. I jak wychodziłam, nie wiedziałam co powiedzieć...żeby weszli czy coś...wypadało coś powiedzieć.
Więc wypowiedziałam ten super "żarcik" -.- -.-
"tylko się nie zgubcie"

Ja nie mogę! Hahahaah! Jestem taka zabawna że szok -.-
Hahhahaah ale cóż, nie śmiali się tylko się uśmiechnęli i jeden powiedział że sie postara. Więc chyba nie odebrali jakoś tego zle czy coś! Mam nadzieję że nie będą mnie obgadywać...
Nie mam w domu też doskonałych warunków...przed remontem tak jest..
Wstyd i tyle..
Ale jak byłam u niektórych w bloku to wcale lepiej nie mieli, więc przestane się tym przejmować. W końcu doczekam się mojego własnego pokoju...bez brata
Mojej własnej szafy...i w ogóle..
Dobra bo widzę że się rozpisuję trochę nie na temat :D
Myślę że kolacja była udana. Mama była zdziwiona że wszyscy wszystkiego spróbowali, nawet owoców.
A przecież owoce zawsze zostają 0,0 zadziwiające.

Dobra mordeczki muszę już kończyć notkę bo zaczęłam zachodem słońca, a kończe kolacją z księdzem 0.0 haha więc zaraz przejde na tematy zbyt dziwne, jak to ja! Więc życzę wam miłego wieczorku
Papatki <3
Koizumi <3 *przepraszam za te "papatki" ale nei mogłam się powstrzymać*

środa, 8 stycznia 2014

HUG

Hei! Co tam u was?
U mnie bez zmian. Czekam na jakiś pomysł na notkę...ale...nic mi do głowy nie przychodzi!
Może zacznę od tego co już mam, czyli następnego wspomniana które zastosowałam w wypracowaniu! 
Napisałam te wypracowanie koleżance, żeby jej pomóc. Ale oczywiście mam z tego zysk-czekoladę <3 HEH! Chyba zacznę handlować wypracowaniami! Serio....2 zł za każde...ahaha i tak jak MAM CZAS to jest to sama przyjemność, uwielbiam pisać.
Zdecydowałam że z wami tym wspomnieniem się podzielę. Nic w tym wypracowaniu nie zmyślałam. Może tylko do że zamiast mp3 wtedy miałam telefon :D hehe
 Rok temu, kiedy pojechałam do babci na wieś do Smykowa wybrałam się sama na spacer.
Wzięłam ze sobą mp3 i butelkę wody bo było bardzo gorąco. Z słuchawkami w uszach poszłam wąską ścieżką w stronę lasu. Żeby się nie zgubić szłam wzdłuż małej rzeki. Bardzo tęskniłam za świeżym powietrzem, przyrodą ponieważ w mieście nie ma tak dużo roślinności. Byłam szczęśliwa, wreszcie mogłam zapomnieć o problemach. Moje ulubione piosenki wzbudzały u mnie różne emocje. Kiedy leciał smutny utwór byłam smutna, przygnębiona i od czasu do czasu na moim policzku pojawiała się łza. Przy wesołych wersach na mojej twarzy pojawiał się śliczny uśmiech i wtedy przyspieszałam krok i nuciłam coś pod nosem. Po 20 minutach drogi ujrzałam piękną łąkę. Nikogo tam nie było więc nie patrząc na konsekwencje postanowiłam że tam pójdę.. Bałam się trochę że właściciel tej ziemi zdenerwuje się na widok nieznajomego na własnym polu. Ale położyłam się na mojej bluzie którą też ze sobą wzięłam, ponieważ wiedziałam że ten spacer będzie trwał długo. Zamknęłam oczy i przestałam słuchać muzyki ponieważ moja mp3 się rozładowała. Skoncentrowałam się na śpiewie ptaków i różnych zwierzątek. Kiedy otworzyłam oczy oczy było już coraz bliżej zachodu słońca. Piękny widok. Poczułam się na miejscu jak nigdy przedtem. Posiedziałam jeszcze trochę patrząc na różowo-pomarańczowe niebo a pózniej musiałam już wracać, ponieważ cała moja rodzina czekała na mnie w domku mojej babci. Wróciłam do domu bojąc się że już nigdy nie trafię na te magiczne, wyjątkowe miejsce.

Od  tamtych wakacji minęło już sporo czasu...tęsknie za tamtymi wakacjami...
Spędziłam je z Sandrą i z Wiką...z moją śp ciocią i nigdy nie byłam tak szczęśliwa jak wtedy. Mówiłam w tamte wakacje że są moimi najgorszymi wakacjami, że nigdzie nie pojechałam na wczasy. A teraz tęsknie za wszystkim. Za Wiką, wtedy widziałam się z nią praktycznie co tydzień...bo przyjeżdzała do mojej cioci na tydzień....2.... i wciądu całych wakacji była może z 2 razy więc było super. Plotki <3 Filmy <3 Odpały. Te nasze piski jak jakiś horror był nie do obejrzenia! Haha zaraz kurde mi łezka chyba poleci <3
Pamiętam że wtedy nawet ja wpadłam do niej! Hahaha...też było fajnie. Super. Było minęło. Teraz to widuje ją raz na miesiąc i strasznie tęsknie za moją małą pociechą :<

Z Sandrą mieliśmy znakomity kontakt, jak nigdy! Codziennie się praktycznie spotykałyśmy! Chodziłyśmy po sklepach i rozmawialiśmy dużo. Może nie ufałyśmy sobie co do pewnych spraw, ale to nam nie przeszkadzało. Było super! Ona dostała "z liścia od liścia" jak siedziałyśmy na ławce.
Ja zaliczyłam kilka przypałów m.in poprawianie sobie włosów patrząc na odbicie na wystawie jakiegoś sklepu w którym jeden chłopak był i się na mnie patrzył jak na idiotkę. 
Dużo tego było, oj dużo. 
Strasznie to teraz wspominam. Brakuje mi tego...czasami się zastanawiam czy przeżyję jeszcze kiedyś takie chwile z kimś....nikt nie tego nie da....jestem pewna...co do terazniejszości.

Dobra! Koniec tego naiwnego wspominania. Jeżeli będę ciągle wspominać stare dobre czasy nigdy nie sprawie że te dzisiejsze będą lepsze! Więc do góry głowa!

Bardzo dzisiaj jestem zła. Zgubiłam gdzieś kartę pamięci w pokoju! Jest to jedna, z najważniejszych rzeczy które posiadam! Muszę ją znalesc ponieważ dużo rzeczy nie zostało przeniesione na komputer i nawet wspomnienia z Włoch prysną! Mam nadzieję że ją znajdę bo jak nie, to nie wiem co zrobię......:\

Co do ostatnich dni...oj TRAGEDIA i mojego przypału z tym chłopakiem który mieszczka niedaleko mnie..
hm... chciałam to wszystko jakoś naprawić odkręcić wysyłając mu podobną wiadomość
"cześć, mój kolega przesadził. Nic o tym nie wiedziałam. Chciałam tylko twoje imie i nazwisko a on zaczął ci wypisywać nie wiadomo co... Sory."
Ale okazało się że po tym jak Dominik do niego napisał zablokował sobie wiadomości. Czyli nieznajomy nei może do niego napisać. Czy to jakiś żart?
Nabrałam odwagi żeby do niego napisać...a ty lipa! Teraz to ja już w ogóle nie mam pojęcia co robić!
Ale nieważne...ja zawsze miałam przypały u chłopaków którzy mi się podobają więc jakoś to przeżyję!

Jeszcze coś bardziej gorszego się stało. Ksiądz końcy u mnie kolęde! I u mnie w parafii jest zwyczaj że rodzina u której kończy kolędę robi mu kolacje z ministrantami! Porażka! Nie znam ministrantów i w ogóle...wszyscy przy jednym stole...jejku.....WSTYD O.O

To już w piątek! Boje się, wstydzę hahaah ratujcie!
Kuurde nie będę wam tu wylewać moich smutków! Hehe
Na dziś wystarczy....<3
Dobranoc,
Koizumi <3